Wpadłeś kiedyś w serialowego króliczą norę tak mocno, że zapomniałeś, co to sen, jedzenie i obowiązki? Witamy w klubie! Jeśli jeszcze nie słyszałeś o najnowszym hicie HBO Max, jakim jest Bring Back Alice, lepiej upewnij się, że masz zapas kawy i wolny weekend. Ten psychologiczny thriller nie tylko wciąga jak odkurzacz babci Heli, ale też zostawia więcej pytań niż ostatni sezon Zagubionych. Co kryje się za tajemniczym powrotem Alice? Kto gra główne skrzypce? I co o tym sądzą widzowie oraz krytycy? Zanurzmy się w świat, gdzie nikt nie jest tym, kim się wydaje.

O czym właściwie jest ten serial?

Bring Back Alice opowiada historię Alice, nastoletniej influencerki, która znika w tajemniczych okolicznościach, by po roku niespodziewanie wrócić – z rozmazaną pamięcią i jeszcze bardziej rozmazanym eyelinerem. Jej powrót wywołuje nie tylko medialną burzę, ale też lawinę sekretów, które zakopane były głęboko jak ostatnia paczka żelek w szufladzie. Akcja toczy się w Trójmieście, które po raz pierwszy od lat może rywalizować z Gotham o tytuł najbardziej mrocznego miasta fikcji.

To nie jest jednak kolejna historia o amnezji i świeżo pranym swetrze z second handu. Alice wraca do świata, który wydaje się jej znajomy, ale coś tu po prostu… nie gra. Pojawiają się flashbacki, podejrzani koledzy z klasy, napastliwi dziennikarze i rodzina, która coś wyraźnie ukrywa. Czy Alice faktycznie jest ofiarą porwania, czy może to ona pociąga za sznurki?

Obsada – kto tu błyszczy, a kto zostaje w cieniu?

W roli głównej – Helena Englert jako Alice. Choć nie brakuje głosów, że geny aktorskie dziedziczy się jak meblościankę po dziadkach, Englert udowadnia, że talentu nie trzeba szukać w garażu. Jej kreacja jako dziewczyny z przeszłością (i to dosłownie rozmytą) pełna jest emocjonalnych twistów i mikroekspresji, które zasługują na własnego mema.

Obok niej pojawia się Marieta Żukowska, której ekranowa matka balansuje na cienkiej linii między troską a obsesją niczym uczestniczka castingu do Big Brothera: Patologia edition. Nie można pominąć też Maxa Jastrzębskiego i Bartłomieja Deklety, którzy wnoszą do serialu nie tylko przystojne twarze, ale i ważne wątki fabularne, jak przyjaźń, zdrada i miłość w czasach Snapchata.

Czy Bring Back Alice to serial, którym warto sobie zawracać głowę?

Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak, jeśli lubisz wyglądać przez okno z zamyśloną miną i analizować każde spojrzenie postaci przez 20 minut. Serial to majstersztyk narracyjny: historie przeplatają się jak spaghetti na niedzielnym obiedzie u cioci, a każda scena buduje napięcie, które można by kroić nożem (gdyby nie był z IKEI).

Krytycy chwalą produkcję za nowatorskie podejście do tematu traumy i tożsamości, a widzowie z kolei – za to, że w końcu polski serial potrafi trzymać w napięciu przez więcej niż pierwszy odcinek. Oczywiście, nie brakuje głosów, że momentami fabuła skręca w stronę telenoweli, ale hej – nikt nie narzekał, gdy Dark przypominało matrioszkę pełną depresji i fizyki kwantowej.

Zakończenie – czy będzie kolejny sezon (i czy dostaniemy odpowiedzi)?

Końcówka sezonu zafundowała wszystkim kulturalnego mindblowa. Nic dziwnego, że internet zalały teorie, analizy i rozczarowane komentarze od ludzi, którzy sądzili, że wszystko będzie podane na srebrnej tacy. Bez spoilerów – powiedzmy tylko, że finał zostawił więcej cliffhangerów niż dubajski hotel.

Dla tych, którzy po seansie drapią się zdezorientowani po głowie, polecamy artykuł, który rozwiewa najważniejsze wątpliwości – Bring Back Alice – zakończenie i wyjaśnienie najważniejszych wątków. Pomaga zrozumieć co, kto, gdzie i dlaczego, a także odpowiada na pytanie, czy to wszystko nie było przypadkiem snem chomika.

Podsumowując: Bring Back Alice to serial, który udowadnia, że polskie produkcje od dawna nie potrzebują kompleksów wobec zagranicznych gigantów. Wciągająca fabuła, świetna obsada, nieliniowa narracja i atmosfera, która sprawia, że bałtycka mgła wydaje się podejrzanie gęsta – czego chcieć więcej? To serial, który nie tylko bawi, ale i pozwala się zatrzymać, pomyśleć, a potem trzy razy kliknąć wstecz, bo coś nam chyba umknęło. Jeśli więc szukasz czegoś więcej niż kolejnej komedii romantycznej z nieszczęśliwym zakończeniem – daj się porwać w świat Alice. Tylko ostrzegamy: powrót do rzeczywistości może być trudny.