Dominik Tarczyński – nazwisko, które wywołuje wiele emocji. Jeden mówi: To kontrowersyjny europoseł, drugi dodaje: Ale przynajmniej jest konsekwentny. Niezależnie od tego, po której stronie barykady politycznej stoisz, nie można odmówić mu pewnego medialnego uroku. Z jednej strony strukturalny konserwatysta, z drugiej – autor tweetów, które potrafią zawstydzić niejednego kabareciarza. Ale kim tak naprawdę jest Dominik Tarczyński i co kryje się za tą medialną fasadą? Zajrzyjmy za kulisy i sprawdźmy też, co słychać w jego życiu prywatnym (a tam nie brakuje ciekawostek!).
Droga do Brukseli – czyli jak to wszystko się zaczęło
Dominik Tarczyński urodził się 27 marca 1979 roku w Lublinie. Najpierw, jak wielu młodych Polaków z ambicjami, studiował teologię. Tak, dobrze przeczytałeś – teologię! Jednak jako człowiek dynamiczny nie poprzestał na analizach dogmatów – zajął się też mediami, co szybko przełożyło się na współpracę z Telewizją Polską. Dzięki charakterystycznemu stylowi bycia (i mówienia), szybko zyskał rozpoznawalność i trafił na polityczne salony. W 2015 roku został posłem PiS, a później – europosłem. I tak oto z Lublina trafił prosto do Brukseli, gdzie bez kompleksów wygłasza ostre, czasem kontrowersyjne, ale na pewno zapadające w pamięć wypowiedzi.
Showman w wyborczej marynarce
Choć formalnie nie prowadzi programu rozrywkowego, to wystąpienia Dominika Tarczyńskiego spokojnie mogłyby stanowić podstawę scenariusza do programu satyrycznego. Charyzma? Jest. Ironia? Jest. Poczucie humoru, które nie każdemu odpowiada? Też jest. Zasłynął z licznych potyczek słownych, zarówno w Sejmie, jak i w Parlamencie Europejskim. Nie brakuje też 'hitów’ w mediach społecznościowych – jego Twitter to istny rollercoaster emocji i poglądów. Tarczyński doskonale wie, jak działa polityczny PR, i potrafi zgromadzić uwagę mediów w mgnieniu oka. Czasem wystarczy jedno zdanie.
Dominik Tarczyński życie prywatne – oaza spokoju czy pole bitwy?
Choć jego działalność publiczna często bywa burzliwa, Dominik Tarczyński życie prywatne prowadzi znacznie spokojniej. Ma żonę i dzieci, choć jego rodzina trzyma się raczej z dala od świateł reflektorów. Tarczyński raczej nie epatuje zdjęciami z wakacji na Instagramie czy relacjami z niedzielnych obiadów. Co ciekawe, o swojej przeszłości mówi wiele i często z dumą, ale o życiu domowym opowiada rzadko. Może to sposób na zachowanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym? O ile w parlamencie potrafi być burzą, o tyle w domu – jak sam podkreśla – stara się być mężem i ojcem na medal.
Pasja, wiara i… brytyjski paszport?
Jednym z ciekawszych, choć mniej znanych faktów z życia Dominika Tarczyńskiego, jest jego związki z Wielką Brytanią. Przez wiele lat mieszkał na Wyspach, a w chwilach wolnych udzielał się w lokalnych wspólnotach chrześcijańskich. Dzięki temu świetnie radzi sobie po angielsku – z brytyjskim akcentem, który pewnie budzi zazdrość u niejednego nauczyciela języka. Jego przywiązanie do wartości chrześcijańskich przekłada się na działania na forum Parlamentu Europejskiego, gdzie często podkreśla rolę tradycyjnych wartości i konserwatyzmu. Czyli – polityka polityką, ale Biblia zawsze pod ręką.
Ale o co właściwie tyle hałasu?
Dlaczego więc Dominik Tarczyński wzbudza tyle emocji? Być może dlatego, że nie owija w bawełnę. Mówi to, co myśli – i nie zawsze to, co inni chcieliby usłyszeć. Dla jednych to odwaga, dla innych brak dyplomacji. Ale nikt nie powie, że jest nijaki. Jako europoseł chętnie przyjmuje wyzwania, bierze udział w debatach i z zaangażowaniem broni swojego zdania. Jedno jest pewne – nudno z nim nie jest.
I choć jego działalność publiczna to mieszanka kontrowersji, retoryki i argumentów, to Dominik Tarczyński życie prywatne pozostaje oazą względnej ciszy. Może to i dobrze – przecież każdy showman powinien gdzieś odpocząć.
W świecie pełnym politycznych klonów, Dominik Tarczyński to postać barwna, oryginalna i absolutnie nie do podrobienia. Bez względu na to, czy go kochasz, czy przynajmniej kilka razy poważnie się z nim nie zgadzasz – na pewno nie przejdziesz obok niego obojętnie. I o to chyba chodzi w dzisiejszej polityce – by być zapamiętanym. A Tarczyński na pewno zapomniany nie będzie.